„Life is short and the world is wide”.

Bez wędki – dział ten dedykowany wszystkim pasjonatom podróżowania, lub raczej odkrywania otaczającego nas świata. Choć jak sama nazwa wskazuje blog MyFishing.pl poświęcony jest pięknej pasji jaką jest wędkarstwo to moje jak i mam nadzieje nie tylko moje postrzeganie tego hobby nie ogranicza się tylko samego łowienia ryb.  Pozwolę sobie tu zacytować sam siebie: „Wędkarstwo to drzwi do świata przyrody i jednocześnie pretekst, żeby je przekroczyć”. Czasem wydaje mi się, że wędka w ręce to tylko przykrywka żeby moc posiedzieć nad rzeką i gapić się na płynącą wodę lub też wędrować jej brzegiem odkrywając nieznane dotąd zakamarki.

Kocham góry równie mocno jak wodę, i choć wędkarstwo pochłonęło mnie bez reszty to gdy tylko nadarzy się możliwość eksploracji  podziemnego świata jaskiń, czy wdrapania się na szczyt jednego z Islandzkich  super wulkanów to na pewno jej nie przepuszczę. Uwielbiam przebywać na łonie natury, zachwycać się jej pięknem, być jej częścią. Moje podróżowanie na tym właśnie polega. Choć lubię od czasu do czasu wskoczyć w sam środek zupełnie obcej dla mnie kultury, lub niczym Indiana Jones podążać śladami zaginionych cywilizacji. W moich podróżach zawsze poszukiwał będę tego spokoju, poczucia równowagi, które zapewnić może tylko obcowanie z przyrodą.

Stojąc nad brzegiem  dzikiej rzeki, czy patrząc na świat ze szczytu ukrytego gdzieś w chmurach mam podobne odczucia. Przepełnia mnie spokój, ogromna radość i wdzięczność. Dane mi jest podziwiać piękno naszej planety, niesamowity ogrom życia, którego wszyscy jesteśmy częścią.   
Moje spojrzenie na życie nabiera wtedy zupełnie innej perspektywy. Codzienne problemy przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Jestem tu i teraz, wolny, szczęśliwy, spełniony.  Dlatego też uważam, że wędkarstwo i podróżowanie to niemalże bliźniacze dziedziny życia, a podróżnicy to wędkarze, którym niestety nikt nie sprezentował pierwszej wędki.

Niezliczone rzesze  spinningistów pokonują co roku dziesiątki jak nie setki kilometrów przedzierając się przez nadrzeczne krzaczyska, przeczesując kolejne miejscówki w nadziej, że znajdą tam swoje eldorado. Ileż ekscytacji, wyobrażeń, emocji towarzyszy pierwszej  wyprawie na nieznaną wodę.  Myślę, że podobne odczucia ma każdy trekingowiec, który rusza w piękny słoneczny dzień odhaczyć kolejny szlak ze swojej listy i choć na pierwszy rzut oka jego cele są zupełnie inne, to gdy tylko jego noga stanie na szlaku przekracza on te same drzwi co pasjonat wędkarstwa.

W obu przypadkach mamy do czynienia z miłością na całe życie. Uśmiech wędkarza trzymającego w rekach pięknego pstrąga jest taki sam jak gościa, który właśnie zdobył swój upragniony szczyt. Każdy z nich mógłby tego drugiego niejednego nauczyć, a ich spotkanie przy piwku, zapewne okraszone sporą ilością niesamowitych opowieści stałoby się samo w sobie tematem kolejnej z nich.

WPISY